sobota, 16 marca 2013

Locked out of haven 7/3


Nothing you can say but you can learn how to play the game. It's easy



-Rockie nie jest moim biologicznym bratem.
Evan popatrzył na mnie przenikliwie, sondując czy żartuję. 
-Nie rozumiem- powiedział w końcu.
-Pamiętasz, jak powiedziałam ci, że ja i Roarke uważamy jednego człowieka za ojca?- skinął głową._ Bran jest ojcem w sensie genetycznym tylko Rockiego. Moja matka zdradziła go niedługo po ślubie. 
-Więc czyim jesteś dzieckiem?
-Jamesa McKinleya. Noszę jego nazwisko, to z nim matka uciekła z Ignis. A teraz jest jego żoną. 
-Więc jakim cudem w ogóle widzisz zamek? Dlaczego magia cię nie wyniszcza jak większości śmiertelnych?
Wzruszyłam ramionami. Cały czas zapominałam, że Evan jest elfem.
-Bran uznał mnie za swoją córkę. Towarzyszy mi przez całe życie jako głos rozsądku. Teraz, kiedy dziedzictwo wiąże się ze złamaniem klątwy… Cieszę się, że Roarke nie bierze na siebie całego zadania. 
Chłopak pokręcił głową.
-Wtedy nie on byłby dziedzicem.
-Co?- otworzyłam szeroko oczy.
-Na tronie musi zasiadać kobieta krwi Morganów lub Montgomery. Musi być potomkinią Loreen.
-Kogo?- pierwszy raz słyszałam to imię.
-To matka Brana i Finna. Maja różnych ojców, jednak to Loreen jest ogniwem spajającym te dwa rody.
-Kto by rządził, gdybym nie została uznana za jedną z Morganów?
-Leyla Brain, siostra Brana i Finna. 
Kolejna nieznana mi osoba.
-A co z naszym pokoleniem? Potomków wielkich?
Evan pokręcił głową. 
-Jesteś jedyną kobietą w naszym pokoleniu.
-A ile osób liczy to pokolenie?- intrygował mnie fakt posiadania nieznanych mi kuzynów. Nikt mi o tym nawet nie wspominał.
-Wśród potomków z linii Montgomery jest nas trzech: ja, Julien Brain i Alaric Troy. Z linii Morganów jesteś jeszcze ty i Roarke. Czyli łącznie pięć osób. 
Westchnęłam. 
-Nie dużo. Jak zamierzacie utrzymać ciągłość rodu? 
-Roarke chyba już o to zadbał- powiedział kwaśno Evan.
-Przestań. Wiesz dobrze, że go wrabia. 
-Może tak, może nie. Nie wybielaj go, Ell.
-To mój brat. Biologiczny czy nie pozostaje bratem. 
Evan westchnął. 
-Ciężka droga przed nami.  
-Wycofaj się. Pozostań trenerem Rockiego, bo cię potrzebuje, ale nie wychylaj się. Ja będę przykładną weekendową żoną, zamieszkam w Dublinie do wakacji.
-Nie, Ell.
-Proszę.
Pokręcił głową, zaciskając wargi w butnym grymasie. 
Zrób coś.
Co mogę?
Jesteś dorosły, do jasnej cholery.
Ell, stąd nic nie mogę zrobić. Nie posłucha.
Pascal.
Co z nim?
Jeszcze pytasz? Twój nadworny mag jest bardzo uzdolniony w warzeniu wywarów.
Evan ci nie wybaczy.
Ale będzie przez to wszystko bezpieczny.
Zastanów się. 
Tato…
Obiecaj, że zanim podejmiesz decyzję, rozważysz wszystkie za i przeciw. Nie postępuj pochopnie.
To ci mogę obiecać.
Nie niszcz tej iskierki dobra, Lee. Jest jedną z niewielu dobrych rzeczy w twoim świecie. 
Dzięki za przypomnienie. Prawie zapomniałam
Lee…
-Czemu tak ucichłaś?- Evan wtulił się w mój bok.
-Myślę nad przyszłością.
-Mamy czas.
-Nie kłam. Nigdy nie staraj się kłamstwem poprawić mi humor- mój głos zadrżał.
-Obiecuję.
Westchnęłam i odwzajemniłam uścisk. 
 -Późno już- usłyszałam szept przy uchu.
-Tak, wiem. Pora wracać- rzuciłam i wstałam z pisku. Skostniałam z zimna.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Za tydzień w niedzielę- przemierzaliśmy spacerkiem ciche uliczki, patrząc na zamek. Nad tą wielką, niewątpliwie majestatyczną budowlą unosiła się łuna od rozświeconych okien.
-Będę tęsknił.
-Nawet nie zauważysz, że mnie nie ma.
Pokręcił głową.- To nieprawda i wiesz o tym tak dobrze jak ja.
-Przyjadę jak będę miała dłuższe wolne. Na razie muszą ci wystarczyć weekendy. Zostajesz w zamku, Evan. To nie podlega dyskusji.
Rzucił mi gniewne spojrzenie, ale byliśmy na tyle blisko tłumu bawiącego się na dziedzińcu, że nie odpowiedział. Dając się ponieść chwili i własnym, złaknionym zabawy stopom, razem z poddanymi zaczęłam tańczyć po ogromnej róży ułożonej z kolorowych płytek na środku dziedzińca. Roześmiana wirowałam w rytm melodii, na długie, cenne minuty zapominając o strachu, bólu i niepewności.

6 komentarzy:

  1. Wow! Bajeczne Wiedźmo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. co ta wyczynia ?! ja się pytam!
    opowiadaniamoje29

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama chciałabym to wiedzieć...

      Usuń
  3. dziecko? to ona jest w ciąży? nie jest w ciąży?
    (sorki, dzisiaj nie łapie zbytnio..)
    a rozdział w ogóle świetny jak zawsze ! /neymaromania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest w ciąży, tylko chce odtrącić od siebie Evana, by ten nie musiał cierpieć. ale i tak wydaje mi się, że będzie bardziej cierpiał z wiadomością, że Ell nosi dziecko jego ojca . :c / opowiadanie genialne jak zawsze w sumie, czekam na kolejne części : *
      ~ xoxo

      Usuń